26 czerwca, 2013

self-portrait









Szare, ponure, zimne, a co gorsza deszczowe dni niszczą mi plany związane z fotografią.. Z trudem przychodzi mi umówienie się na zdjęcia, a jeszcze ciężej mi uwierzyć w efekty sesji już w aparacie. Sama nie wiem czym jest to spowodowane.. Chyba w dalszym ciągu obawą.. czy podołam. Być może również jest coś we mnie ze zwierzęcia.. leniwca oczywiście. Tak czy siak, gdy już poczynię pierwsze kroki i wszystko jest już 'załatwione' wtedy właśnie pojawia się problem pogody..
Takie dni jak dzisiejszy zmuszają do chwycenia aparatu i próby zrobienia czegoś samemu. Tysiące pomysłów, inspiracji - gorzej tylko z realizacją i wykonaniem. Nie mniej jednak - zawsze kończy się dokładnie w tym samym miejscu. Pokój. Łóżko. Twarz w stronę okna. Uśmiech. Dźwięk migawki. Schodzenie z łóżka. Włączenie podglądu. Myśl 'o Boże'. Samowyzwalacz. Doczołganie się do łóżka szybkim tempem ( brak pośpiechu naraża bowiem na złapanie nas w ciekawej pozycji - poprawianie włosów tudzież drapanie, suma summarum - nie polecam). Sytuacja powtarza się kilkakrotnie, aż w końcu stwierdzę, że dość tego cyrku.
Jak więc to możliwe, że autoportrety to bardzo duża kolekcja w moich folderach ?


Całość pojawi się już niedługo.










3 komentarze:

  1. fajne zdjecie, kojarzyu mi sie zteledyskiem honey lalalove :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem Ci że jak zobaczyłam całość zdjęć już na komputerze to to samo sobie pomyślałam :D

      Usuń