26 sierpnia, 2015

Aparat - jej wizjerem na świat



W ostatnim czasie miałam możliwość porozmawiania z Panią Wiolettą Zimmermann-Szubrą o tym co mnie inspiruje, czy dzisiejsza powszechność fotografii działa na jej destrukcję, o granicach fotoreportażu i kilku innych istotnych tematach, które być może zainteresują także Was. W związku z tym, że nie każdy ma dostęp do zakupu tygodnika "Nowe Podkarpacie" a być może zechciałby poświęcić chwilę wolnego czasu i przeczytać to co miałam do powiedzenia - postanowiłam opublikować wywiad również tutaj.
Zapraszam do lektury! :)




Aparat – jej wizjerem na świat

Z Natalią Dubiel, pasjonatką fotografii z Jasła,
rozmawia Wioletta Zimmermann-Szubra


– Jak to się stało, że zaczęła Pani fotografować?

Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że wszystkiemu „winien jest” mój brat, który nauczył mnie, że sztuką nie jest patrzeć, ale widzieć, że najbardziej cenione jest to, co niewidoczne i nieosiągalne na pierwszy rzut oka dla innych i to nie tylko w odniesieniu do zdjęć. Myślę, że tak samo jest w życiu. W związku z tym - nie jestem w stanie dokładnie określić kiedy pierwszy raz świadomie spojrzałam przez wizjer aparatu, kiedy zaczęłam kierować swój wzrok na szczegóły. Pewne jest natomiast to, że w którymś momencie zaczęłam fotografować z pozoru mało istotne detale, które dopiero później okazywały się być w jakiś sposób wyjątkowe – zarówno dla mnie jak i dla innych.

– Co jest dla pani największą inspiracją?

Jeśli myślę o inspiracjach, myślę o ludziach. To właśnie oni są doskonałym źródłem emocji i pomysłów, za pomocą których można stworzyć udane zdjęcie. Należy tylko otworzyć swój umysł, rozejrzeć się wokół siebie, popatrzeć nieco szerzej – może tylko z innej perspektywy, a zapał twórczy i wena przyjdą do nas same. Poza ciekawymi osobowościami warto wymienić również muzykę, filmy czy modę, które przyczyniają się do rozwijania mojej wyobraźni oraz takie magazyny jak Vogue czy Vanity Fair, które zawierają prace wielu niesamowitych fotografów.

- Jakie tematy najczęściej pani realizuje?

Praktycznie w ogóle nie zajmuję się już fotografią przyrodniczą, jak to miało miejsce na początku. Aktualnie moja uwaga wizualna skupia się na fotografowaniu ludzi, ich emocji i nastrojów. Portret jest swego rodzaju dialogiem pomiędzy modelem a fotografem, który używając różnych środków wyrazu (w postaci odpowiedniego oświetlenia, kolorów czy głębi ostrości) pokazuje najbardziej fascynujący a jednoczenie najtrudniejszy z tematów fotograficznych, jakim jest właśnie ludzka twarz. Coraz częściej próbuję swoich sił także w fotografii reportażowej. Opinii na temat istoty reportażu jest pewnie tyle, ile fotografujących, dla mnie natomiast to „żywy opis” zdarzeń i faktów, pewnego rodzaju gatunek „prozy” publicystycznej. Fotoreportaż to niewątpliwie coś z pogranicza fotografii i dziennikarstwa – z tym właśnie wiążę swoją przyszłość.



– Dlaczego właśnie portret jest pani najbliższy?

Idąc za myśleniem znanego fotografa, Szymona Kobusińskiego – „zdjęcie portretowe to tylko efekt uboczny”, dodatek do możliwości poznania nowych ludzi, nawiązywania bliższych znajomości czy dzielenia się doświadczeniami i przeżyciami. W zupełności się z tym zgadzam, ponieważ właśnie relacja fotograf-modelka jest w tym wypadku najistotniejsza i to ona warunkuje jakość i wyjątkowość zdjęcia.

– Czy ma pani przepis na dobre zdjęcie, dobry portret?

Myślę, że na początku warto powiedzieć, że „dobry portret” wiąże się z indywidualnym podejściem każdego z nas. To co dla mnie wydaje się godne uwiecznienia, dla innych może okazać się nieważne. Nie ma także reguł opisujących dobrą fotografię – zdjęcie albo będzie przyciągać uwagę odbiorcy, który zatrzyma się przy nim na dłuższą chwilę, być może skłoni do przemyśleń i wywoła jakieś emocje albo nie. „Problem” polega jedynie na tym, że z powodu dostępności do fotografii cyfrowej wszyscy zaczęliśmy fotografować.

- Czy w związku tym, powszechność fotografii działa na jej destrukcję?

Aparat ma każdy a robienie zdjęć sprzętem cyfrowym nie jest już dla nikogo żadnym wysiłkiem. Nie ma już bowiem czegoś, co można określić jako szacunek do kliszy, gdzie każdy kadr miał pewną wartość, a od człowieka wymagano zastanowienia się przed zrobieniem jakiegokolwiek zdjęcia. O wizualności w kulturze współczesnej można mówić wiele, jednak dla nas najistotniejszy powinien być fakt, że informacja obrazowa jest obecnie wszędzie, począwszy od naszego prywatnego życia, a kończąc na współczesnych praktykach politycznych, działalności handlowej czy szeroko rozumianym marketingu. Obraz aktualnie zajmuje miejsce centralnej formy kulturowej, zmienia naszą percepcję. Czy w związku z tym, że żyjemy w świecie zdominowanym przez komunikację wizualną ciężko odnaleźć fotografię, która jest dziedziną sztuki? Według mnie tak, ponieważ przytłaczająca ilość zdjęć nie zawsze jest równa jej jakości.


– Czy dobry sprzęt fotograficzny może zastąpić wnikliwe oko fotografa?


W żadnym wypadku! Czy my chwalimy narzędzia hydraulika, który właśnie prawidłowo wykonał instalacje wodnokanalizacyjną lub czy zwracamy uwagę na to na jakiej patelni kucharz przygotował najlepszy stek, jaki jedliśmy w życiu? Zawsze liczą się umiejętności, kunszt, doświadczenie. Tak samo jest w fotografii – odpowiedni sprzęt to jedynie narzędzie w naszych rękach.

– Na co zwraca pani szczególną uwagę komponując kadr i robiąc zdjęcie?

Dla początkujących fotografów niezwykle ważne powinny być sprawy techniczne. Należy pamiętać, że kadrowanie czy zadbanie o kompozycję to połowa sukcesu a aparat widzi zupełnie inaczej niż ludzkie oko. Ja szczególną uwagę zwracam na „złotą godzinę”, czyli porę dnia po wschodzie oraz przed zachodem słońca. Zrobione w tym czasie zdjęcia są pełne czaru, tajemniczości i fascynującej gry barw - wszystko za sprawą światła słonecznego, które dostarcza specyficznego oświetlenia fotografowanych scen. W fotografii reportażowej natomiast, ważne jest wykorzystanie tak zwanego „decydującego momentu”, który wyraża kwintesencję danej chwili. Chodzi tutaj o nic innego, jak bycie we właściwym miejscu i we właściwym czasie.


– W jaki sposób poznała pani warsztat fotograficzny – jest pani samoukiem?


Fotografią zaraziłam się od brata i to właśnie od niego nauczyłam się podstaw fotografii, opanowałam funkcje aparatu i poznałam pojęcia związane z fotografowaniem. Teoria miała jednak dla mnie zawsze znaczenie drugorzędne. Z perspektywy czasu wiem, że metoda prób i błędów okazała się najbardziej skuteczna by poczuć się pewnie i nabyć umiejętności. Dużą rolę w moim podejściu do znaczenia i funkcji zdjęć we współczesnym świecie odegrała literatura i filmy poświęcone właśnie fotografii.


– Czy stosuje pani w swojej fotografii obróbkę i retusz zdjęć?

Tak, samo naciśnięcie spustu migawki to jedynie połowa drogi. Po zrealizowanej sesji ma miejsce szereg czynności, które fotograf musi wykonać. Zaczynając od wstępnej selekcji zdjęć, poprzez wykadrowanie ich i w zależności od potrzeb – retusz lub obróbka globalna. W fotografii portretowej prawidłowy retusz jest tak samo ważny jak odpowiednie wykonanie samego zdjęcia. Pozwala ona przykładowo na szybkie i łatwe usunięcie nieproszonych elementów w kadrze. Obróbkę globalną (ingerowanie w całość zdjęcia bez dodawania czy odejmowania poszczególnych jego elementów) stosuję natomiast przy wykonywaniu zdjęć koncertowych i ogólnie reportażowych. Niemal zawsze powszechne pojmowanie fotografii wiązało się z przekonaniem o tym, że jest ona wiernym odzwierciedleniem rzeczywistości. Ostatnie lata diametralnie zmieniły jednak naszą percepcję fotografii – oprogramowania do obróbki zdjęć pozwalają na nieograniczoną wręcz ingerencję w wygląd zdjęcia, jednak zagadnienie, które dotyczy prawdy w fotografii wciąż jest kwestią aktualną dla sposobu, w jaki odbieramy i powinniśmy tworzyć tę sztukę.



– Kto ze znanych fotografów jest dla pani wzorem, pewnego rodzaju mentorem?

Jest wiele zdjęć, które były powodem mojego wzruszenia, w jakiś sposób zaskoczyły mnie lub nawet wywołały jednocześnie skrajne emocje. Autorów takich właśnie ujęć cenię najbardziej, a ich prace są dla mnie kwintesencją udanej fotografii. Jeśli chodzi o fotografię portretową, śmiało mogę wymienić Diane Arbus, która odmieniła oblicze fotografii, wprowadzając przed obiektyw ludzi z marginesu społecznego, śmiertelnie chorych czy oszpeconych. Z bardziej współczesnych – polecam zdjęcia Klaudii Rataj czy Kateriny Platnikovej. Koncentrując się jednak na fotografii reportażowej – nie sposób wymienić Tomasza Tomaszewskiego czy Jamesa Nachtweya, uznawanego przez wielu za najlepszego w dziedzinie fotografii wojennej. Stał się tym samym świadkiem brutalnej rzeczywistości, fotografując biedę, śmierć i cierpienie. Jego prace prowadzą do intrygujących refleksji.


- Czy w związku z tym istnieje jakaś granica fotoreportażu?

Myślę, że jest to doskonałe pytanie do rozważań dla każdego z nas. Z jednej strony fotografia reportażowa ma w zamyśle pomagać, przedstawiać rzeczywistość również poprzez ukazywanie tragedii. Z drugiej strony – oglądając tego typu zdjęcia, uwaga widza zostaje nakierowana na zupełnie coś innego. Ludzie zaczynają postrzegać je pod względem techniczno–artystycznym, nie zauważając problemu jaki ono porusza. Ponadto – bardzo często wśród nagradzanych fotografów reportażowych pojawiają się dylematy natury moralnej i etycznej - „Kiedy dostałem nagrodę World Press Photo poczułem smutek. Ludzie gratulowali mi nagrody, ale jak można w pełni świętować osobisty sukces, który stał się możliwy dzięki cudzemu nieszczęściu?” – zastanawiał się Adam Ferguson, fotograf wojenny. Ostatnio przeczytałam także artykuł, w którym fotografka – Emily Robinson wykonała fotoreportaż przedstawiający sceny narodzin dziecka w niecodziennych okolicznościach – zaraz przed wejściem do szpitala. Tu również pojawiają się wątpliwości, czy aby nie jest to nadmierna ingerencja w prywatność fotografowanych.


– Pani zdjęcia zostały opublikowane we włoskim Vouge. To duże wyróżnienie dla pani?

Z perspektywy czasu - traktuję to bardziej jako formę mobilizacji do dalszego działania, do bardziej wytężonej pracy. Największym wyróżnieniem jest dla mnie uśmiech i zadowolenie klientów w przypadku zdjęć zleceniowych. W przypadku kadrów niekomercyjnych – po prostu dostarczanie emocji tym, którzy oglądają moje prace.



4 komentarze:

  1. Miło się czytało :) Szczególnie podoba mi się twoja odpowiedź na to pytanie: "Czy w związku tym, powszechność fotografii działa na jej destrukcję?". W zupełności się zgadzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie tylko ja w ten sposób to widzę - dziękuję! :)

      Usuń
  2. świetny wywiad, bardzo fajnie się czytało :)
    gratuluję! :)

    OdpowiedzUsuń